Gala-Polonicus 2012

Raduj się Matko Polsko!

Majowa „Gala” rozdania nagród  Polonicus w Ratuszu w Akwizgranie, w dniu 5 maja tego roku cieszy Polonię i dowodzi żeśmy szacunku warci. Była to uroczystość niezapomniana, budząca wiele satysfakcji, a także refleksji.
Zorganizowana przez Konwent Kongresu Polonii w Niemczech dowiodła, że Polacy potrafią być w poglądach jednomyślni, wobec siebie serdeczni i życzliwi przy tym wspólnotą ideałów mocni. Statuetkami Polonicus, pomysłu szefa Konwentu Wiesława  Lewickiego i wykonanymi przez artystę rzeźbiarza Stanisława Szroborza uhonorowano: Jego Ekscelencję byłego ordynariusza

diecezji opolskiej abp Alfonsa Nossola, wybitną aktorkę Krystyną Jandę, polonijną, niestrudzoną działaczkę z Londynu Helenę Miziniak i Angelikę Schwall Düren – minister do spraw federalnych i medialnych w rządzie kraju Nadrenii Westfalii.


Marszałkowi Senatu RP Bogdanowi Borusewiczowi  w uznaniu Jego zasług dla Polonii wręczono  prestiżowy medal Cordi Poloniae. Nie ulega wątpliwości, że nagrodzeni są dla nas wzorem cnót, które dla  emigrantów żyjących z dala od Ojczyzny mają wagę szczególną i swoiste znaczenie.


Krystyna Janda jest przykładem pracowitości i kreatywności. Nie tylko Jej talent, ale twórcza pasja, pomysły i ambicje prowadzą Ją od lat ku sukcesom i nagrodom. Jest przy tym indywidualnością, która siłą osiągnięć i dokonań dowodzi, że warto się starać, zwłaszcza na polu kultury, bo nie ma rzeczy niemożliwych, ani trudnych. Kocha sztukę i ludzi, jest wrażliwa i ludzkim sprawom bliska.  
Helena Miziniak zadziwia swą patriotyczną postawą; wierności tradycjom, umiłowaniem polskości, poczuciem więzi z tym, co w przeszłości było chwalebne i szanowane, odwagą poglądów i czynów. To także mocna osobowość. Jest nieugięta, gdy chodzi o sprawy Polaków na obczyźnie. Potafi pertraktować, jasno definiuje cele, ma określoną skalę wartości i poczucie własnej odpowiedzialności. Można powierzyć Jej sprawy trudne, a będzie szukała rozwiązań, nie pozostanie spokojna.

 

Exelencja ks. Arcybiskup Senior prof. dr Alfons Nossol i Prezydent Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech Wiesław Lewicki


Arcybiskup Alfons Nossol był wielokrotnie nagradzany. To niebywały kapłan. Jest członkiem Papieskiej Rady ds Jedności Chrześcijan, Papieskich Komisji Mieszanych ds Dialogu Teologicznego pomiędzy  Kościołem  katolickim i prawosławnym oraz pomiędzy Kościołem katolickim i luterańskim, Rady Stałej Episkopatu Polski, Rady Naukowej Episkopatu Polski i przewodniczącym Rady Episkopatu ds Ekumenizmu, profesorem i Wielkim Kanclerzem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu w Opolu (tenże uniwersytet powstał przy Jego wielkich staraniach i zaangażowaniu).
Wśród Niemców niezwykle szanowany. Jest doktorem honoris causa uniwersytetów w Bambergu, Muenster, Moguncji. Posiada Wielki Krzyż Zasługi z Gwiazdą Republiki Federalnej Niemiec (dla tych obywateli niemieckich i cudzoziemców, którzy w czasie odbudowy Niemiec ze zniszczeń wojennych lub w późniejszych latach położyli wybitne zasługi w dziedzinach politycznej, kulturalnej lub społeczno-gospodarczej.)  
Jego Ekscelencja odznaczony jest także „Misją Pojednania” ( Komandoria Missio Reconcilitionis), tą którą szczycą się obrońcy Westerplatte pojednani z marynarzami z  pancernika Schleswig Holstein. Długo pamiątać będzie się Krzyżową, - Mszę prowadzoną przez Arcybiskupa z udziałem kanclerza Republiki Federalnej Helmuta Kohla i pierwszego  w demokratycznych wyborach wybranyego premiera R P  Tadeusza Mazowieckiego ( w przededniu obalenia Muru Berlińskiego). Ten fakt wpisał się na stałe w świadomość historyczną Polaków i Niemców!  
I wreszcie niemiecka laureatka -  pani Angelica Schwall Dueren. To nie tylko minister, to przede wszystkim prawa, szlachetna i wysoce ceniona osoba w niemieckiej polityce. Skromna, pogodna, doskonale wykształcona, świadoma tego, że z porozumienia i dialogu płyną wszechstronne korzyści. Jak wielu otwarta na sprawy, polskie, dobrosąsiedzkie, ludzkie. Przyjazna i życzliwa. Po prostu nowoczesna, jak w Europie naszych czasów  przystało!


Jakże więc cieszyła Jej obecność i przyznana nagroda!     Kiedy w tej starej , bo sięgającej dziewiątego wieku Sali Koronacyjnej Karola Wielkiego w Akwizgrańskim Ratuszu rozległa się trzynastowieczna pieśń rycerstwa polskiego Bogurodzica, „śpiew ojców” jak mówił Słowacki, to niejeden z obecnych ukryć wzruszenia nie potrafił. Chwila to była nadzwyczajna, lekcja historii niebywała. Tu, gdzie koronowali się niemieccy królowie od X do XVI wieku, odśpiewano pełną żaru i wiary modlitwę o Maryjne wstawiennictwo. Nie tylko dla nas Polaków, lecz dla całej Europy ono potrzebne! Dla Europy, która ma jednoczyć, wspomagać i prowadzić ku lepszemu, a wszystkich jej mieszkańców jak swe dzieci traktować.


Chór Polski "Benedictus" z Wupertallu zadziwił mistrzowskim wykonaniemtego arcydzieła literatury średniowiecznej, które tak ważną rolę odegrało w dziejach Polaków. A kiedy odśpiewali łacińskie Gaude Mater Polonia duma w serca wstąpiła. Po pierwsze, ta stara, także trzynastowieczna pieśń autorstwa Wincentego z Kielczy miała swe prawykonanie 8 maja 1254 na uroczystościach kanonizacyjnych biskupa Stanisława w Krakowie. Wówczas Polska poszanowania władzy i odpowiedzalności za rządów sprawowanie się uczyła.  To dziejowy był przełom i obywatelskich postaw sprawdzian bolesny, tragiczny. Co jeszcze istotne, muzyka do pieśni powstała nie tak daleko od Akwizgranu, w opactwie benedyktynów w Sankt Gallen. Ta najstarsza melodia w obszarze nadreńskim, powróciła jakby po dziewięciu stuleciach, by zawładnąć uczuciami Polaków w prastarym Ratuszu  cesarza Karola Wielkiego na „Gali Polonicus”.


A jednak, atmosfera uroczystości nie miała w sobie nic patetycznego, nic nad to, co wielkie z szacunku, pojednania, zrozumienia i życzliwości płynie.
Rozmowom i dyskusjom przyjaznym końca nie było. Wszyscy mieli dla siebie czas,  zrozumienie i przychylność. Goście przybyli z Warszawy, wśród nich pani senator Barbara Borys Damięcka okazali się bardzo  sympatyczni i do wszelkich rozmów gotowi. Był to doprawdy pełen pozytywnych wrażeń wieczór.   
Polacy kolejny raz uwierzyli, że spełniają swe cele i szlachetne zamierzenia żyjąc i pracując w Niemczech.  Niemcy cieszyli się, bo porozumienie to przecież radość, to nadzieje na wspólne projekty, zamiary i cele.
Konwent, czy Kongres Polonii w Niemczech wypełnił idealnie to, co Polonii na sercu” leży”, co nas motywuje, łączy i scala. „Delektowaliśmy się polskością” jakby powiedział hamburski Konsul Generalny  Andrzej Osiak. Tego, raz na jakiś czas nam  trzeba!


Szukajmy nowych, na przyszły rok godnych laureatów, osobowości, które poprowadzą ku ideałom!                                                        

Sława Ratajczak